Po dobrej grze w derbach Trójmiasta Arka zamierzała potwierdzić rosnącą formę również w meczu wyjazdowym. Do Radomia żółto-niebiescy jechali z nastawieniem na walkę o pierwsze w tym sezonie zwycięstwo poza Gdynią. Dawid Szwarga zdecydował, że świetny występ przeciwko Lechii to zbyt mało, by Kike Hermoso utrzymał miejsce w wyjściowej jedenastce, i do składu gdynian wrócił Michał Marcjanik. Z kolei w środku pola od pierwszej minuty oglądaliśmy duet Aurelien Nguiamba - Luis Perea, a Kamil Jakubczyk początkowo zasiadł na ławce rezerwowych. Na szpicy szkoleniowiec Arki postawił na Vladislavsa Gutkovskisa. Goncalo Feio nie zaskoczył jedenastką desygnowaną przez siebie do boju od pierwszego gwizdka Jarosława Przybyła.
Gospodarze ruszyli do ataku od początku spotkania z wielką determinacją i błyskawicznie zebrali profity. Już w 6. minucie Wolski podszedł do rzutu wolnego 25 m od bramki Arki i uderzył technicznie, a piłka po rykoszecie od barku Gutkovskisa zmyliła Węglarza i po rękawicach gdyńskiego golkipera zatrzepotała w siatce. Radomiak bardzo szybko wyszedł na prowadzenie. Miejscowi ani myśleli się zatrzymywać. Dwie minuty później Nguiamba spóźnił się z doskokiem do Donisa, Grek zagrał kapitalną prostopadłą piłkę między stoperami żółto-niebieskich, wyprowadzając Capitę do sytuacji oko w oko z Węglarzem, a Angolczyk pewnym strzałem po długim rogu obok bezradnego Węglarza podwyższył wynik. Chwilę potem murawę opuścił kontuzjowany Perea, którego na boisku zastąpił Jakubczyk. Arka próbowała odpowiedzieć, dwukrotnie do strzałów głową dochodził Gutkovskis, ale najpierw po wrzutce Kubiaka z lewej strony uderzenie Łotysza okazało się lekkie i przewidywalne dla Majchrowicza, a potem po dośrodkowaniu Navarro z rzutu rożnego piłka minimalnie minęła lewy słupek bramki Radomiaka. W 24. minucie zwinny Capita z łatwością nawinął Navarro, wymienił futbolówkę z Lopesem i znalazł się tuż przed Węglarzem, natomiast tym razem z tego pojedynku zwycięsko wyszedł golkiper Arki, broniąc uderzenie skrzydłowego miejscowych nogą. W kolejnej akcji radomianie znów rozegrali piłkę w bardzo szybkim tempie, Grzesik wycofał po ziemi na 13. metr do Wolskiego, jednak w tej sytuacji środkowy pomocnik ,,warchołów" strzelił obok lewego słupka bramki żółto-niebieskich. W 36. minucie Węglarz zaliczył udaną interwencję po groźnej próbie Ouattary, a dobijający Wolski przeniósł piłkę nad poprzeczką. Podopieczni Dawida Szwargi nie byli w stanie stworzyć sobie większego zagrożenia pod bramką Majchrowicza. Do przerwy Radomiak prowadził 2:0.
W drugą połowę znacznie lepiej weszli Arkowcy. Znalazło to potwierdzenie w 56. minucie, kiedy Kerk dośrodkował z rzutu wolnego, Marcjanik wygrał pojedynek powietrzny z Kingue i zgrał piłkę głową, a zamykający akcję na dalszym słupku Gojny, również głową, znalazł drogę do siatki. Doświadczony obrońca strzelił swojego pierwszego gola w życiu na poziomie Ekstraklasy, a żółto-niebiescy złapali kontakt. I ani myśleli na tym poprzestawać. Po godzinie gry Szota strzelał głową po kolejnej centrze Kerka z wolnego, ale tym razem Majchrowicz był na posterunku. W 67. minucie golkiper gospodarzy ratował im skórę trzykrotnie - najpierw Kubiak uderzał ze skraju szesnastki, potem Szysz dobijał szczupakiem, a następnie Gutkovskis próbował wcisnąć piłkę do bramki głową z kilku metrów, wyblokowany jednak przez Grzesika. Ze wszystkich tych sytuacji zwycięsko wychodził znakomicie dysponowany bramkarz Radomiaka. Chwilę później Majchrowicz zastopował próbę Kubiaka z niemal zerowego kąta po dynamicznym wbiegnięciu w pole karne młodego wahadłowego. A że niewykorzystane sytuacje lubią się mścić... W 77. minucie gospodarze mieli rzut wolny z bocznego sektora boiska na 25. metrze od bramki, a Romario Baro zacentrował na tyle ostro, że nikt już nie zdołał po drodze dotknąć futbolówki, która kompletnie zaskoczyła Węglarza i zakończyła swój lot dopiero w siatce Arki. Podopieczni Szwargi wciąż chcieli odzyskać nadzieję, ale Szysz po nawinięciu obrońcy minimalnie się pomylił przy próbie technicznego uderzenia przy prawym słupku. W 86. minucie jeszcze Luquinhas przebijał się pod pole karne gdynian i spróbował strzału z 18 m, natomiast futbolówka po uderzeniu Brazylijczyka powędrowała kilka metrów obok prawego słupka bramki Węglarza. Do końca spotkania już klarownych sytuacji nie było, zakończyło się na rezultacie 3:1 dla Radomiaka.
Papa Dance śpiewało kiedyś piosenkę ,,Ocean wspomnień", w którym w refrenie pojawiają się słowa ,,szary wiruje pył, tylko on mnie nie opuszcza - skąd mam wziąć tyle sił, abym mógł miejsce odnaleźć swe?". Jest to zestaw emocji bardzo bliski kibicom Arki, którzy po derbowym niedosycie otrzymali po raz kolejny cios mokrą szmatą w twarz wymierzony przez drużynę w spotkaniu wyjazdowym. Jeżeli w ostatnich kolejkach sezonu, nieuchronnie zmierzającego do finiszu, nie nastąpi jakiś sensacyjny zwrot akcji, to po Ekstraklasie żółto-niebieskim pozostanie właśnie najwyżej ocean wspomnień. Dawid Szwarga ma ogromną szansę stać się najgorszym trenerem w historii Ekstraklasy i jednym z najsłabszych w dziejach piłki nożnej pod względem bilansu wyjazdowego - być może to właśnie jest teraz celem szkoleniowca, by w jakiś sposób przejść do historii? Oczywiście ironizujemy, nie podejrzewamy szkoleniowca o złe intencje, a jedynie o skrajnie go kompromitujące błędy w doborze personaliów i taktyki. Dlaczego bardzo dobrze wyglądający Kamil Jakubczyk dostał swoją szansę dopiero w wyniku kontuzji Luisa Perei? Co ma na celu uparte trzymanie w podstawowym składzie dramatycznego Aureliena Nguiamby? Dlaczego drużyna nie może choć raz spróbować zagrać w ustawieniu z czwórką obrońców, skoro Kike Hermoso w derbach udowodnił, że jest w tym momencie w prawdopodobnie najlepszej formie spośród gdyńskich defensorów? Kto weźmie odpowiedzialność za beznadziejną formę Vladislavsa Gutkovskisa w rundzie wiosennej? Owszem, Łotysz już w Rakowie nie należał do orłów pod względem wyszkolenia technicznego, ale mimo wszystko wówczas strzelał gole, a od początku 2026 roku wygląda, jakby miał niewiele wspólnego z profesjonalną piłką nożną. Arka w Radomiu przegrała DZIESIĄTY mecz wyjazdowy w tym sezonie na jedenaście takich spotkań. W tych potyczkach legitymuje się bilansem bramkowym 3:27. To jest ewenement na skalę światową. Może my po prostu jesteśmy częścią jakiegoś eksperymentu społecznego? Ponadto w trzech spośród czterech ostatnich ligowych konfrontacji żółto-niebiescy tracili gola w pierwszych 10 minutach. Dlaczego zawodnicy mają takie problemy z koncentracją? Zima się skończyła, dzień jest coraz dłuższy, to już nie jest czas na ucinanie sobie drzemki. Trzeba to sobie powiedzieć jasno - Arka jest w tym momencie na kursie do I ligi. Gdynianie znajdują się na 15. miejscu w tabeli z przewagą punktu nad Legią, dwóch nad Widzewem i czterech nad Niecieczą. Straty do drużyn wyprzedzających zespół Szwargi stają się z kolei coraz wyraźniejsze. W poniedziałek o 19:00 żółto-niebiescy grają na wyjeździe z Wisłą Płock.
Radomiak Radom - Arka Gdynia 3:1
Bramki: Wolski 6', Capita 8', Baro 77' - Gojny 56'
Radomiak: Majchrowicz - Ouattara, Kingue, Dieguez, Grzesik (90+3' Leandro) - Lopes (75' Pedro), Donis (22' Camara), Wolski (75' Baro), Luquinhas, Capita (75' Tapsoba) - Maurides.
Arka: Węglarz - Szota, Marcjanik, Gojny - Navarro (46' Kocyła), Nguiamba, Perea (11' Jakubczyk), Kubiak - Rusyn (63' Szysz), Kerk (80' Sidibe) - Gutkovskis (80' Espiau).
Żółte kartki: Wolski, Kingue, Ouattara - Gojny, Rusyn, Nguiamba.
Sędzia: Jarosław Przybył (Kluczbork).
Frekwencja: 10 926.